Koralina

Ten film jest jak najlepsze rzeczy Burtona – tylko bardziej kolorowy. I dojrzalszy. Dawno nie widziałam tak dobrej ekranizacji słowa pisanego, książka Gaimana, sama w sobie świetna, na ekranie jest jeszcze bardziej bajkowa i jeszcze bardziej straszna. Postaci są groteskowe, bardzo wyraziste, zdeformowane, fascynujące w swojej brzydocie. Jakim cudem udało im się z tych kukiełek wydobyć taką zawadiackość?

Animacja jest medium doskonałym – można wszystko, niektóre rzeczy są po prostu nieco bardziej pracochłonne. A tutaj oprócz pracy jest też inwencja, zaskakujące i znakomicie dopasowane do fabuły i nastroju zmiany stylów, i to, co zawsze budzi mój dziecięcy zachwyt: pomysły animatorów są proste, lecz w tej prostocie – genialne. Już pierwsze pokazanie tajemniczego przejścia do bajkowego świata zachwyciło i uwiodło mnie prostotą pomysłu i wykonania: doskonale widzieć, jak to jest zrobione, a mimo to jak dziecko patrzyć z rozdziawioną gębą i czuć w powietrzu magię – to jest to, co tygrysy lubią najbardziej.

Twórcy filmu potrafią też wykorzystać środki, jakie daje animacja, by tym skuteczniej straszyć. W pół sekundy wymazać można całe tło, zostawić białą pustkę, w której tylko główna bohaterka i jej antagonistka muszą się ze sobą zmierzyć – a takie „zniknięcie” świata, rozpad podłogi pod stopami, jest przecież bardziej przerażające niż najwymyślniejsze potwory i narzędzia tortur.

Poza tym – film jest naprawdę smakowity estetycznie, muzycznie, teatralnie (to był dla mnie osobisty smaczek – piękne, drobiazgowe odtworzenie XVIII-wiecznych teatralnych efektów specjalnych, sam mniód).

No i chyba najważniejsze – to nie jest rzecz infantylna, lecz traktująca dzieci i ich sprawy bardzo poważnie. Za to zresztą od początku ceniłam książkę Gaimana – świetnie pokazał uczucia dziecka w świecie, w którym dorośli nie radzą sobie z byciem rodzicami i ogólnie są raczej do niczego. Cieszę się, że film tego nie spłycił, tylko doskonale wydobył to, co w książce najważniejsze i najbardziej przejmujące – dość często to dzieci muszą same zadbać o relacje z rodzicami i wziąć na siebie odpowiedzialność, której dorośli nie potrafią udźwignąć.

One thought on “Koralina

  1. Nie zgodzę się dokońca, chociaż może miałem zbyt wygórowane oczekiwanie co do “Koraliny”(co jak co, ale po twórcy “Miasteczka Halloween” można było się spodziewać odrobinę więcej).Tymczasem film,mimo ciekawej,całkiem mrocznej animacji gubi gdzie niepostrzeżenie ducha powieści Gaimana.Jak dla mnie, nieco przeciętnie,ale to tylko moja opinia.Pozdrawiam i zapraszam do mnie;)

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s