Chętnie pomonitoruję twoją częstotliwość

Podobał mi sie najnowszy Star Trek , choć nigdy nie byłam fanką serialu, w żadnym z jego wcieleń. A pierwotną serię oglądałam głównie dla jaj (nie bez przyczyny składniki powyższego mashupu tak dobrze do siebie pasują…).  No i własnie jajcarskość najnowszej produkcji podbiła moje serce. Twórcy trzymają ironiczny dystans zarówno do materiału źródłowego, jak i do swojej roboty – i wychodzi im to na zdrowie.

Ale trzeba oddać sprawiedliwość – poza cała paletą smaczków, nawiązań i mrugnięć do obznajomionych z serialową rzeczywistością widzów – jest to po prostu kawał dobrego, przygodowego kina SF. Malownicze wybuchy, kosmiczne bitwy, sporo wyciągniętych z dupy, ale widowiskowych rozwiązań fabularnych – innymi słowy: fun w czystej postaci. Do tego jeszcze Simon Pegg jako Scotty, zupełnie przyzwoity Spock (chociaż Quinto nie ma charyzmy Leonarda Nimoya, ale ma chłopak potencjał) i daredevil Kirk, który z historią stworzona na potrzeby tego scenariusza robi się nagle znacznie bardziej sympatyczny.

Wszyscy, którzy dali się zniechęcić pogardliwą ksywką “Star Trek 90210” powinni  popędzic do kina, żeby rozwiać głupie uprzedzenia. Inaczej ominie ich kawał niezłej zabawy.

One thought on “Chętnie pomonitoruję twoją częstotliwość

  1. Ejno. Zapomniałaś napisać o wyjątkowo srogiej scenie na początku żywcem wyjętej z jakiegoś wyciskacza łez typu “Przeminęło z wiatrem” albo “Pożegnanie z Afryką”. Przecież ona zabija! 🙂

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s