Uwikłani w płeć

Słynna książka Judith Butler leżąca u podstaw obecnego dyskursu genderowego nosi tytuł “Gender Trouble”. Niedawno wpadło mi w ręce polskie tłumaczenie – tłumaczka Karolina Krasuska znakomicie oddała jednym słowem całą złożoność genderowej tematyki. Tytuł książki przełożyła jako “Uwikłani w płeć” – no i nie mogę się nie zgodzić, słowo “uwikłani” jest w tym kontekście naprawdę uprawomocnione. Dla ilustracji dwa teksty pań, z którymi nie do konca się zgadzam, ale które całkiem ładnie naświetlają problem:
Kinga Dunin
Agnieszka Graff

Zmashupuj to jeszcze raz, Sam

Bardzo lubię mashupy. Takie na przykład, jak ten


(wzięty z większego, bardzo ciekawego miksu, całość do pobrania tu). Karmi się nimi mój wewnętrzny inżynier Mamoń, a oprócz tego ta satysfakcja na widok pięknego WTF w oczach niczego nieświadomej, zaatakowanej mashupem ofiary. Oczywiście im bardziej od czapy zestawione kawałki tym lepiej. Mój prywatny ranking? Proszę bardzo:
1. Prodigy vs Enya
2. Galvanize the EmpireParty Ben
3. Stayin’ Alive in the Wall – Wax Audio
4. Black SabotageDJ Moule
5. Smells like Billy Jean
Piękne bywa także oburzenie fanów na szarganie świętości (z obserwacji wynika, że najbardziej podatni na ten efekt są fani Pink Floyd i Nirvany). Zatem fun factor mashupy mają wysoki. A oprócz tego – świetnie się do nich tańczy.

Badacz srożyzny pilnie potrzebny

Wśród moich znajomych funkcjonuje pojęcie “srożyzny” czy “srogości” – tak określamy fotki, filmy czy dowcipy, które są obrzydliwe, obciachowe, zrobione w fatalnie złym stylu, budzą niesmak, generują facepalmy i są źródłem zażenowania. Kategoria srożyzny jest pojemna i oczywiście skrajnie subiektywna. Myślę, że przydałby się jakiś odważny socjolog z fajnymi narzędziami do badania takiego zjawiska – bo widzę, że to nie tylko mały światek dokoła mnie w ten sposób odbiera kulturę. Różnica między obciachem a srożyzną polega na tym, że srożyzna fascynuje,  są ludzie, który jej szukają, kolekcjonują, rozpowszechniają. Jako “srogi” odbierany był Gracjan Roztocki (zanim zrobił się celebrytą) czy Jozin z Bazin – zanim tłumy oszalały na jego punkcie. Fascynacja srogością zatacza coraz szersze kręgi. Poza Polską także – odkryłam idealny odpowiednik określenia “srogość” w serialu Metalocalypse (który sam w sobie jest na fascynacji srożyzną zbudowany) – otóż najsławniejsi deathmetalowi muzycy świata rzeczy srogie kwitują krótko “that’s brutal”.

Moja teoria na temat zamiłowania do srożyzny jest taka – miesza nam się tu słabość ludzkości do “guilty pleasures” z wszechobecną postmodernistyczną tendencją do brania wszystkiego w ironiczny nawias. Pławimy się w srożyźnie, a jednocześnie możemy spokojnie ironizować na temat tego pławienia – wystarczy komentarz “ale srogość”, by usprawiedliwić niezdrową (?) fascynację i jednocześnie postawić się w roli lepszego, sarkastycznie z góry łypiącego obserwatora.
That’s brutal.